|
Dnia 08.02.2007 odbył się finał szkolnej Ligi Ortograficznej z pośród pięciu finalistów wyłoniono trzech najlepszych, którzy będą reprezentować naszą szkołę w powiatowym konkursie ortograficznym.
Mistrzem ortografii został Krzysztof Nawrot kl.2e, wicemistrzynią została Aleksandra Biela kl. 2e, trzecie miejsce Karolina Gębska kl. 3e, czwarte Małgorzata Rzepska kl. 2f, piąte Elżbieta Sierociuk kl. 3i. Wszystkim finalistą serdecznie gratulujemy. Na wszystkich czekają wspaniałe nagrody.
Tegoroczne dyktando było piekielnie trudne i wszyscy finaliści wykazali się dobrą znajomością zasad ortograficznych i interpunkcyjnych.
Oto tekst finałowego dyktanda. Sprawdź jak sobie poradzisz.
Ze sczerniałych łanów pszenżyta, hycając, wychynął zając szarak. Nieopodal rozległ się krzyk kszyka, z chaszczy wynurzył się nurzyk, w okamgnieniu przeleciała upierzona popielato białorzytka. Nad ośrodkiem sportowym Fundacji na rzecz Walki z Dopingiem w Rucianem-Nidzie rozjarzyło się słońce.
Sprinter wszech czasów, ponadtrzydziestodwuipółletni pół Polak, pół Irlandczyk, przybysz z Kalifornii, cierpiący co niemiara na nużycę, z której nie umiał go wyleczyć nowo kreowany doktor wszech nauk, zszedł po spróchniałych schodach w skos na antresolę. Na myśl o tym chłopku-roztropku, pseudospecjaliście od siedmiu boleści, mruknął pod nosem : "Bodajbyś sczezł, półinteligencie!". Od rana Kalifornijczyk miał zły humor. Wczoraj w drink-barze wypił za dużo czym przysporzył sobie wrogów wśród zszokowanych współmieszkańców ośrodka. Wszechogarniające znużenie odebrało mu apetyt. Spożył tylko sczerstwiałą bułkę i wypił łyk herbaty marki "Samowar".
Jego przyprószony siwizną quasi-opiekun z college'u, skądinąd istny quasimodo, potępiał w czambuł takie figle-migle. "Lepiej by zatańczył boogie-woogie alboby zagrał w scrabble'a" - pomyślał trener. Ale ten nicpotem zhardział i nic a nic nie słuchał jego wskazówek.
Joanna Spychała Obrębska i Bernarda Okupniak
|